– Otwórzmy serca na Pana Jezusa. Chciejmy Go poznać, oddać Mu stery. On czeka na nas, żeby rozradować nasze serca i pomóc nam dzielić się Jego Miłością z naszymi braćmi i siostrami! – mówi Michał Zbyrad. Ma 26 lat i należy do sekcji młodych Regnum Christi. Wspólnoty, która na co dzień formuje się w Domu Apostołów.
Za Michałem wspaniałe, misyjne doświadczenie. Oto jego świadectwo.
Mam na imię Michał, mam 26 lat i w minionym roku szkolnym, 2024/25, byłem coworkerem (współpracownikiem) Regnum Christi, czyli misjonarzem w Meksyku. Posługiwałem na południu miasta Guadalajara w dwóch szkołach, ale przede wszystkim pomagałem we wspólnocie młodych Regnum Christi i uczestniczyłem codziennie w różnych młodzieżowych apostolatach.
Nie bój się
„Coworker” z angielskiego oznacza współpracownika. Myślę, że najlepsze wytłumaczenie tego słowa (w odniesieniu do misji) znajdujemy we fragmencie z Pisma Świętego: „Współpracownikami Bożymi jesteśmy” (1 Kor 3,9).
Pod koniec kursu przygotowawczego każdy misjonarz otrzymuje swoją destynację, czyli miejsce, gdzie zostaje wysłany na swoją misję. Przez 10 miesięcy będzie tam posługiwać, mieszkając we wspólnocie księży legionistów Chrystusa lub (w przypadku kobiet) z kobietami konsekrowanymi Regnum Christi.
Cały czas mojej misji był przepełniony Bożym błogosławieństwem oraz nadzieją, którą Bóg mnie napełniał. W różnych sytuacjach słyszałem w głębi serca: „Nie bój się, nie denerwuj, skup się tylko na Mnie, zawierz Mi, wiesz przecież, że wszystkim się zajmę!”.
Na moim transparencie, po hiszpańsku: „Jezus żyje i chce, abyś żył”.
Nie brak mi niczego
Było to dla mnie wyraźne w momentach trudniejszych, frustracji albo poczucia niemocy czy małości. Gdy tylko zawierzyłem te sprawy Bogu, już za chwilę rozwiewały się „czarne chmury”. Wychodziłem z kryzysu z pouczeniem, którym Bóg mnie obdarzał odpowiadając na moje pytania.
Natomiast pamiętam też jeden szczególny dla mnie moment, gdy przylatywałem do mojej destynacji. W samolocie na słuchawkach słuchałem wtedy piosenki po hiszpańsku. Nie rozumiałem jeszcze wtedy hiszpańskiego, więc i słowa piosenki były dla mnie niezrozumiałe. Spojrzałem na jej tytuł: „Salmo 23”, czyli Psalm 23. Otwarłem moje Pismo Święte i przeczytałem ten psalm. Zacząłem się modlić tymi słowami.
Gdy lądowałem, podjąłem decyzję, że będę modlił się słowami tego psalmu codziennie rano przez czas trwania mojej misji. Myślę, że każdy z nas zna te słowa:
„Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć”
Z nadzieją w oczach
Mógłbym wymienić wiele osób, które dały mi przykład nadziei. Na co dzień byli to księża, z którymi mieszkałem i pracowałem. To naprawdę budujące widzieć w ich codziennym życiu radość, poczucie misji i spełnienia.
Również w mojej wspólnocie byłem pełen podziwu dla młodych ludzi, którzy przychodzą, czasem kilka razy w tygodniu, żeby pracować dla Królestwa Chrystusa, realizując różne apostolaty, tworząc więzi we wspólnocie, a przede wszystkim dbając o swoją relację ze Zbawicielem.
Wydarzenie, które zrobiło na mnie największe wrażenie, to rekolekcje „Worship” organizowane przez młodych Regnum Christi. Widzieć w oczach ponad siedemdziesięciu posługujących osób zapał, skoncentrowanie, doświadczać udziału w ewangelizacji i w nadziei, że Pan Bóg działa cuda w naszych sercach, było czymś niesamowitym!
Stoję z prawej z flagą Polski, wraz z osobami, z którymi posługiwałem podczas rekolekcji.
Otwórzmy serca
Wierzę, że każdy z nas ma swoją misję, która jest darem dla nas od Pana Jezusa. On chce się dzielić i zaprasza nas do życia misją zbawienia dusz i budowania Jego Królestwa! I już sama ta świadomość, że bierzemy udział w misji powierzonej nam od samego Boga Wszechmogącego, napełnia mnie nadzieją.
Skończywszy ten rok misji chciałbym podzielić się takimi słowami: Otwórzmy serca na Pana Jezusa. Chciejmy Go poznać, oddać Mu stery. On czeka na nas, żeby rozradować nasze serca i pomóc nam dzielić się Jego Miłością z naszymi braćmi i siostrami! I pamiętajmy, że „Bóg nie wybiera uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych”.
Michał Zbyrad






