– Z tych misji wynoszę wiele wspaniałych relacji, pokój ducha, spełnienie, satysfakcję z tego, ile w to włożyłem siebie, i przede wszystkim miłość Bożą – dzieli się w swoim świadectwie Bartosz Dębosz, uczestnik tegorocznych misji na Litwie. Zachęcamy do lektury!
Alleluja! Chrystus żyje!
Chciałbym podzielić się tym, jak głęboko przeżyłem Wielki Tydzień i święta Wielkiej Nocy w 2025 roku. Ale zacznijmy od początku…
W sobotę poprzedzającą Niedzielę Palmową, wraz z Regnum Christi Młodzi, pojechałem na Litwę jako misjonarz. Moim celem misyjnym było niesienie pomocy innym. Być dla ludzi, dawać im siebie – z tego czerpię ogromną satysfakcję i poczucie spełnienia. Chciałem także spróbować czegoś nowego, ponieważ misje na Litwie miały inny charakter niż te w Albanii, w których brałem udział w 2023 r. Potrzebowałem też zwyczajnie wyrwać się z codzienności.
Msza św. z posłaniem misjonarzy w sobotę 12 kwietnia 2025 r. w Domu Apostołów.
Podczas Wielkiego Tygodnia spędzonego we wsi Butrymańce na Litwie poczułem, że moje życie zaczyna się zmieniać. Przed wyjazdem przechodziłem poważny kryzys wiary – relację z Bogiem stale odkładałem „na później”, obiecując sobie, że zacznę od następnego tygodnia. To doprowadziło mnie do emocjonalnego wybuchu w przeddzień wyjazdu na misje.
Jednak będąc tam, uczestnicząc w liturgii Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku, doświadczając bliskości Boga oraz głębokich relacji ze współmisjonarzami, poczułem prawdziwy pokój. Ten czas był dla mnie bardzo intensywny emocjonalnie również dlatego, że odwiedzaliśmy mieszkańców i słuchaliśmy ich historii – trudnych, poruszających, ale i pięknych. Nie chcę przytaczać ich tutaj, ale mogę powiedzieć jedno: z tych misji wynoszę wiele wspaniałych relacji, pokój ducha, spełnienie, satysfakcję z tego, ile w to włożyłem siebie, i przede wszystkim miłość Bożą.
Odwiedziny w domach mieszkańców wioski Butrymańce, Litwa. (Bartosz drugi od prawej.)
To wszystko uświadomiło mi, jak ważna jest codzienna modlitwa i walka z przeciwnościami. Bo choć życie nigdy nie jest proste, to idąc przez nie ramię w ramię z Panem, staje się o wiele szczęśliwsze. Nauczyłem się bardziej doceniać relacje i małe rzeczy.
Pomogło mi to także wyrwać się z własnego egoizmu. Zrozumiałem, że nie wszystko mi się należy – co jasno pokazały mi świadectwa wiary mieszkańców okolicznych wsi, których miałem okazję poznać.
Dziękuję Ci, Panie, za tych wszystkich ludzi, których spotkałem. Za innych misjonarzy, za ojców legionistów Chrystusa i za to, że pozwoliłeś mi przeżyć ten czas w pokoju oraz w Twojej Miłości.
Bartosz Dębosz






